Kącik Kibica
Menu Główne
Składy
Archiwum Składów
Kadry na Mundiale
Kadry na Turnieje
Liga Mistrzów
Serwis
Statystyki
Artykuły > Serwis > Piłkarski świrze, poczytaj o Zairze!


Piłkarski świrze, poczytaj o Zairze!

Jeden start, trzy porażki, zero goli, aż czternaście straconych – bilans Zairu na Mistrzostwach Świata. Czy można powiedzieć cokolwiek pozytywnego o tej reprezentacji? Przyznacie – bilans wygląda fatalnie. Styl też był nienajlepszy. Jednak te spotkania wspominane są w Lubumbashi i Kinszasie do dziś… Na artykuł o Zairze zaprasza Maciej Nędzi.

Obecna Demokratyczna Republika Konga liczy ponad 70 milionów mieszkańców. Domyślacie się jak wielkie rozczarowanie jest wśród tej ludności z powodu braku awansu na kolejną piłkarską imprezę? Pomijam PNA, choć… nawet i tam Kongijczycy mają problemy z kwalifikacją. W tak dużym kraju rodzą się oczywiście piłkarskie talenty. Reprezentacja jednak zawodzi. Słynny Tresor Lomana Lua Lua, ziomek Kłosa - Herve Nzelo Lembi, czy Michel Mazingu Dinzey tego nie zmienili. Oni robili bogate kariery na zachodzie Europy. Co do Dinzeya to już w ogóle ciekawy przypadek. Gdy trafił do St. Pauli, na dzień dobry został wyśmiany przez kibiców za niezwykle niezdarne wykonanie wolnego, po którym wyprowadzli kontrę gracze Freiburga… Był to 1995 rok… Przenieśmy się jednak do lat 70-tych.



Michel Dinzey imponował muskulaturą i bogatą karierą w klubach Bundesligi, ale reprezentacji za dużo nie pomógł.

To była złota era Zairu. W latach 1968 i 1974 Zair wygrywał Puchar Narodów Afryki. Także kwalifikacja na Mundial nie była przypadkiem. Zair wtedy był afrykańską potęgą… W 1969 rozgromił zambijskie Chipolopolo aż 10-1! Ta victoria do dziś jest najwyższym zwycięstwem DR Konga.

6 czerwiec 1972 – wtedy to swój pierwszy mecz eMŚ 74 rozegrali gracze Zairu. Dość nieoczekiwanie mecz w Lome z Togo zakończył się bezbramkowym remisem. To nie był dobry wynik dla gospodarzy… W Kinszasie murowanym faworytem były Leopardy! Dwa tygodnie później w stolicy Zairu doszło do deklasacji. 4-0 zdawało się być najniższym wymiarem kary. Hat-trickiem popisał się Etepe Kakoko, znany z występów w Saarbruecken i Stuttgarcie. Czwartego gola dołożył Uba Kembo Kembo, który kariery poza granicami nie zrobił.

Druga runda to już znacznie trudniejsze zadanie. Nieposkromione Lwy z Kamerunu kontra Leopardy z Zairu. Kameruńczycy z legendarnym Jeanem-Pierre Tokoto, wyglądającym nieco jak albinos zdawali się być pewni swego. Tokoto był tam największą gwiazdą, choć nic dziwnego, skoro w tygodniu pracował dla OM, a później Girondins de Bordeaux.
W lutym 1973 w Douali doszło jednak do sporego kalibru niespodzianki. Jedyną bramkę po celnej główce zdobył Ntumba Kalala i pewni swego Kameruńczycy musieli schylić głowy.
25 lutego '73 stadion w Kinszasie huczał już od rana. Cały Zair ściskał kciuki za swoich piłkarzy. Kameruńczycy narzekali na złą murawę oraz na… sędziego, który był z Konga! Odnośnie tego drugiego, to arbiter Francois Wolbert sędziował jednak bez zastrzeżeń… W końcówce jedną, jedyną bramkę tego późnego wieczoru zdobył Jean Manga Onguene. Tak, to ten sam, który poprowadził Kamerun w eMŚ 98 i później w przedziwny sposób został zluzowany ze stanowiska, ponieważ w federacji stwierdzono, że… kameruńskie gwiazdy potrzebują europejskiego szkoleniowca. Po wygranej w Kinszasie - Kamerun wyrównał stan rywalizacji…

Wtedy nie było dogrywek. 2 dni później rozegrano trzeci mecz. Oczekiwania wśród jednych i drugich były ogromne. Jak się domyślacie górą był Zair, który wygrał 2-0 po bramkach niezawodnego Etepe Kakoko i Rickiego Mavuby.
Jeśli chodzi o Mavubę, to jest jedynym Zairczykiem z MŚ 74, który niestety już nie żyje (powołując się na oficjalne źródła). Jego syn urodzony na…oceanie (!) obecnie jest kapitanem Lille, a od 2004 reprezentuje Francję. Póki co, powołań nie dostaje, ale… może w przyszłości ktoś go jeszcze zaprosi do Tricolores.



Syn Ricky'ego Mavuby - Rio, ma za sobą występy w reprezentacji Francji. Od kilku ładnych lat prezentuje solidną formę w drużynie OSC Lille.

Kolejna faza eliminacji to pogrom w Kinszasie – Ghańczyków aż 4-1 i hat-trick wcześniej wspomnianego Ntumby. Czwartą bramkę dołożył Bwanga. Tshimen Bwanga został uznany przez prestiżową federację statystyków IFFHS najlepszym piłkarzem Zairu w XX wieku! Został także wyróżniony przez CAF, bowiem zmieścił się w 200 najlepszych grajków na czarnym kontynencie.

Czas wreszcie na decydującą fazę eliminacji! Zair w finałowej grupie trafił faworyzowane Maroko i Zambię. Marokańczycy, bogatsi o start na Mundialu 1970 wydawali się być zdecydowanym kandydatem do awansu. Wtedy to Mahroufi i spółka zbierali doświadczenie i pokazali się z dobrej strony w meczach z RFN i Bułgarią.
Zambii nikt poważnie nie traktował. Mieli łatwą drabinkę. Pokonali Kenię, Etiopię i Lesotho. Przyznacie los był łaskawy. Wszyscy przypominali też wcześniejszą potyczkę Zairu z Zambią, w której było 10-1. Decydujące mecze zaczęły się 21 października ‘73, a skończyły właściwie 9 grudnia… W krótkim odstępie czasu trzeba było zagrać 4 mecze, choć jak się później okazało wystarczyły 3! Ogromna sensacja już na starcie. W Lusace 4-0 z Marokiem wygrywa Zambia! 4 listopada wydawało się, że Zambia może sprawić mega niespodziankę. Jednak swą wyższość udowodnili Zairczycy, którzy zwyciężyli 2-0 po golach Kakoko i Mayangi. 2 tygodnie później 2-1 i trafienia Kembo i niezawodnego Kakoko, który szalał w eliminacjach niczym Patrick Goots w lidze belgijskiej. Nieprzypadkowe to porównanie, bowiem Zair wcześniej nosił nazwę Kongo Belgijskie, ew. Kongo-Kinszasa.
25 listopada Maroko wygrywa z Zambią 2-0 i tylko cud może pozbawić awansu zielono-żółtych. Ale żadnego cudu nie było. W Kinszasie skończyło się 3-0 z Marokiem. Wszystkie gole padły po 60’ gry, a z trafień cieszyli się odpowiednio Ndaye, Kembo i Ndungu. Na sam koniec kwalifikacji Zair miał jeszcze jechać do odległego Tetouan, aby dopełnić formalności. Maroko jednak nie zorganizowało nawet meczu, ponieważ właściwie nie było po co. Skończyło się walkowerem 2-0 i z historycznego awansu cieszyli się piłkarze i kibice Zairu.

Przed samym WM Zair pod wodzą nieżyjącego już Blagoje Vidinicia rozegrał mecze w Pucharze Narodów Afryki. Kwalifikacje do PNA przeszli jak burza, gromiąc Górną Woltę (obecnie Burkina Faso) 5-0, 4-1 i zwyciężając z Kamerunem 1-2 i 2-0.
W grupie zagrali ze swoimi ziomkami z Konga-Brazzaville, Gwineą i egzotycznym Mauritiusem. W Damanhour pokonali Gwineę 2-1, a skutecznością błysnął Mulamba Ndaye, który kilka tygodni później w dziwny sposób wyleciał z boiska na MŚ. W Alexandrii niespodziewanie przegrali 1-2 z Kongiem, ale w 3. meczu rozgromili Mauritius 4-1. Świetnie spisywał się Maku Mayanga, strzelec trzech goli w tych meczach. Od półfinału do finału na największą gwiazdę Zairu wyrósł Mulamba Ndaye, który zdobył 6 z 7 trafień w tych szpilach! Najpierw 3-2 po emocjonującym meczu w Kairze z gospodarzami, a później 2-2 w finale po dogrywce z Zambią! Karnych wtedy nie rozgrywano, dlatego 2 dni później grano od zera. W Kairze po dwóch bramkach Ndaye z tryumfu cieszyły się Leopardy!



Mulamba Ndaye błyszczał formą i zdobywał bramki w eMŚ i PNA, kilka miesięcy później na MŚ - zdobył jedynie ... czerwoną kartkę.

Drużyna przed spotkaniami na Mundialu nie wyglądała źle. Owszem, była to afrykańska fantazja, ale na swoim kontynencie Zair ‘posprzątał’ i kibice oczekiwali dobrej postawy na WM. Skoro Maroko 4 lata wcześniej spisało się nieźle, to od Zairu wymagano jeszcze lepszej postawy! Trenerem był doświadczony Macedończyk – Blago Vidinić, który wcześniej prowadził… choćby Maroko na Mistrzostwach Świata 1970. To w nim spoczywały spore nadzieje, że poskłada tą drużynę przynajmniej tak jak Lwy Atlasu w Meksyku’70.
Co było wiadomo o piłkarzach z Zairu w 1974? Ano, niewiele. Poza PNA nie rozegrali żadnego oficjalnego meczu. Wszyscy zawodnicy kadry grali w dość słabej rodzimej lidze. Większość w AS Vita i TP Mazembe. W bramce pewne miejsce miał Kazadi Muamba, choć… nie przypominam sobie bramkarza na MŚ o tak słabej psychice. Po trzecim golu w 20’ z Jugosławią – zwyczajnie zdjął rękawice, a później ze łzami w oczach śledził poczynania kolegów. W obronie Ilunga Mwepu, o którym krążyły długo legendy (o tym później). Lepsze wrażenie robili Tshimen Bwanga, Wa-Munda Tshinabu, Kidumu Mantantu, czy strzelcy Uba Kembo Kembo, „Volvo” Ndaye, Maku Mayanga, Kalala Ntumba i Etepe Kakoko.



Etepe Kakoko pokazał się z niezłej strony na MŚ, ale do Europy zawitał dopiero po 30-tce, podpisując kontrakt z VfB Stuttgart.

Tej reprezentacji jednak nikt się nie obawiał. W dodatku trafili do mega-ciężkiej grupy z Brazylią, Jugosławią i Szkocją. Każdy gol, czy punkt wydawał się być ogromnym sukcesem.

Debiut na WM Zair miał w Dortmundzie na słynnym Westfalenstadion (co ciekawe Trynidad i Tobago także tutaj debiutował na MŚ!). 14 czerwca 1974 Zair grał ze Szkocją… W linkach składy i skrót.

Składy (źródło: fifa.com)



Trzeba przyznać, że w 1. meczu Zair pozostawił po sobie dobre wrażenie. Już na początku znakomite podanie kapitana Kidumu Mantantu otrzymał Etepe Kakoko i gdyby nie skiksował będąc sam na sam z Davidem Harveyem, to padłby zapewne gol (0:55 z linku).



Szkoci w krótkim odstępie czasu strzelili 2 gole i to oni cieszyli się z victorii. Najpierw piękny wolej Lorimera, a później nieudana pułapka ofsajdowa i trafienie Joe Jordana. Nie popisał się także golkiper Kazadi Muamba… (polecam fragment z linku od 0:55 do 3:00). Jeszcze w pierwszej połowie wyborną sytuację sam na sam zmarnował Kidumu… (3:30). W drugiej połowie raz po raz szarpał Maku Mayanga, jednak wynik nie uległ już zmianie. 0-2 na początek początek perspektywa meczu z Jugosławią w Gelsenkirchen…



Obszerny skrót mówi wszystko. Tego dnia Zairczycy nie wyszli na boisko. Dodatkowo (od 0:40) po raz kolejny zawiódł szybki Kakoko, marnując sytuację sam na sam. Od 0:45 4. gol dla Jugosławii i czerwona kartka dla Ndaye. To była w ogóle ciekawa sytuacja. Najpierw z gry zrezygnował bramkarz Kazadi, za którego wszedł Tubilandu, później padł gol, a następnie ktoś z Zairczyków wyzwał kolumbijskiego arbitra Omara Delgado. Ten po meczu przyznał, że nie wiedział, kto to był, dlatego czerwoną kartkę zobaczył Ndaye, bo… stał pierwszy z brzegu! Odnotujmy też znakomitą okazję zmarnowaną przez Kembo Kembo (4:55 na filmiku). Już do przerwy było 0-6. Ostatecznie skończyło się 0-9, choć był to zwyczajnie najniższy wymiar kary. Afrykanie po meczu byli niesamowicie smutni i zaszokowani… Przy okazji warto o tym wspomnieć, że nigdy w historii Mistrzostw Świata żaden zespół nie przegrał wyżej.

Ostatni występ w historii Zairu na piłkarskich Mistrzostwach Świata, to mecz z Brazylią, ponownie na obiekcie Schalke 04. 22 czerwca o godzinie 16:00, a na trybunach ponad 36 tysięcy widzów. Do bramki wrócił Kazadi, a na ławce usiedli Kembo Kembo i Kakoko, którzy we wcześniejszych spotkaniach marnowali niesamowite okazje.
Warto napisać o scenie z drugiej połowy…



Mwepu Ilunga usłyszał gwizdek w 78’ i pomyślał, że skoro jest rzut wolny, to sam może wybić piłkę. Dobiegł do niej i długimi susami przekopał pół boiska. Pojawiły się uśmiechy na twarzach Canarinhos, a komentatorzy byli zaszokowali, że zawodnik jedzie na Mundial i nie zna zasad.
Poniżej film z bramkami z tego spotkania:



Przy trzeciej tradycyjnie nie popisał się Kazadi Muamba…

Zair skończył grupę z bilansem 0-0-3 0-14. Właściwie nie było żadnych pozytywów. Jedynym zawodnikiem, który robił karierę w Europie był Etepe Kakoko. Świetnie spisywał się w barwach Saarbruecken i zaliczył krótkie epizody w Stuttgarcie i Neunkirchen. Obecnie mieszka w Niemczech, a jego syn – Yannick gra w FC Homburg.

Blagoje Vidinić zmarł w 2006 roku, ale i tak na stałe zapisał się w pamięci kibiców. Na następny start na MŚ Zair pewnie poczeka jeszcze parę ładnych lat…

Warto też wspomnieć, że w następnych eMŚ Zair… nie wystartował. W pierwszej rundzie otrzymał wolny los (wiadome było, że Republika Środkowoafrykańska nie zagra), a w drugiej rundzie przeciwko Nigerii – Zairczycy już nie zagrali…

Nie wystartowali także w eMŚ 86… A piłka w tym kraju powoli upadała. Katastrofalne eliminacje do Czempionatu w USA przechyliły czarę goryczy. Zair przegrał w nich nawet z…Suazi! Być może DR Kongo pojedzie na turniej do Brazylii. Kameruńczycy nie są już tak silni, jak kilka lat temu, a Libia i Togo są jak najbardziej w zasięgu.
To tyle z Zairu. Trzymajcie kciuki, aby ta sympatyczna reprezentacja zagrała jeszcze na World Cup - oczywiście już jako DR Konga!

Maciej Nędzi

© 2005-13 www.sklady.hostmix.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

engine powered by jPORTAL 2